Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z meczu domowego Boruty z liderem tabeli IV ligi łódzkiej Wartą Sieradz. Foto Mariusz Niedomagała

W sobotę 2 października w Zgierzu przy Wschodniej odbył się mecz na szczycie IV ligi łódzkiej.
Trzeci w tabeli Boruta podejmował lidera rozgrywek głównego pretendenta do awansu zespół Warty Sieradz.

Faworytem tego spotkania byli goście, tym bardziej że Boruta był osłabiony brakiem środkowego obrońcy Patryka Retkowskiego, który musiał pauzować za żółte kartki.

Początek meczu to przysłowiowe piłkarskie szachy i sytuacji bramkowych było niewiele. Pierwsi dwukrotnie zagrozili piłkarze Warty Sieradz. Boruta odpowiedział najlepiej jak to tylko możliwe strzelając w 39 minucie meczu bramkę. Piłkę z autu wrzucał Michał Madejski, następnie Damian Bierżyński przedłużył podanie wzdłuż bramki, do piłki dopadł Karol Pawlikowski (19 lat, wychowanek Boruty) i z najbliższej odległości wpakował ją do siatki.

W związki z rosnącymi kosztami Funkcjonowania Klubu, oraz dążeniem do dalszego rozwoju zarząd MKP Boruta Zgierz zdecydował o podniesieniu składki członkowskiej od miesiąca października o 30 złotych.

Podczas tego krótkiego, letniego okresu przygotowawczego w kadrze Radosława Koźlika zaszło dużo zmian kadrowych. Zespół, który osiągnął najlepszy wynik piłkarski od bardzo wielu lat został mocno przebudowany.

Zacznijmy od tych, którzy opuścili Wschodnią. Na początek zawodnicy, którzy nie zmienili przynależności klubowej, ale z różnych przyczyn nie trenują i nie grają.

Filip Markowski - przyszedł do Boruty w 2017 roku i występował w drużynie naszych juniorów. Jako jeden z pierwszych przebił się do pierwszego zespołu Radosława Koźlika. Szybki, silny fizycznie, nieustępliwy. Według nas z szansami na grę na wyższym niż IV liga poziomie. Zrezygnował jednak z piłki. Zaprzestał treningów i nie gra.

WSPIERAJĄ NAS

POLECAMY