Zgierzanie podejmowali dziś na własnym stadionie bardzo dobrze spisujący się wiosną zespół Omegi Kleszczów. Goście przed tą kolejką zajmowali 6. miejsce w tabeli IV ligi łódzkiej.

W pierwszej połowie spotkania Boruta częściej był przy piłce, ale groźniejsze sytuacje tworzyli piłkarze z Kleszczowa. Po 45 minutach mieliśmy wynik bezbramkowy.

Bardzo dobrze drugą część spotkania zaczęli zawodnicy Radosława Koźlika, bo już w 47 minucie wyszli na prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Marcin Pękała, a do siatki trafił Mateusz Misiak. Goście bardzo szybko odpowiedzieli. Minutę później było już 1-1. W polu karnym faulował Michał Siennicki, a jedenastkę wykorzystał Paweł Kowalski. W 51 minucie Adrian Ociepa trafił w poprzeczkę bramki Dominika Wężyka, ale dwie minuty później ten sam zawodnik strzelił drugiego gola dla Omegi wykorzystując znakomite prostopadłe podanie za linię obrony i będąc sam na sam nie dał szans naszemu bramkarzowi. W 58 minucie gry goście prowadzili już 3-1. Bramkę strzelił nieupilnowany Tomasz Bąkowicz.

Zespół Radosława Koźlika w rywalizacji na poziomie IV ligi łódzkiej nie przegrał od 24 października 2020 roku, kiedy uległ nieznacznie w meczu wyjazdowym zespołowi Warty Sieradz. Mimo to dwa remisy uzyskane w rundzie wiosennej obecnego sezonu sprawiły, że zgierzanie do lidera ŁKS II Łódź tracą 12 punktów w chwili obecnej, choć będą mieli szansę tę stratę zmniejszyć, gdyż mają jeszcze zaległe spotkanie ze Stalą Głowno (ten mecz w środę 12 maja).

W tym momencie Boruta zajmuje 3. miejsce w tabeli i nadal ma realne szanse na awans, tyle tylko, że musi liczyć na stratę punktów głównych rywali ŁKS II i Warty Sieradz. Do zakończenia rozgrywek jeszcze dużo kolejek i wszystko się może zdarzyć.

Zespół Boruty Zgierz prowadzony przez trenera Radosława Koźlika wygrał drugi mecz rundy wiosennej. Tym razem odnotował wyraźne zwycięstwo z walczącym o utrzymanie Nerem Poddębice. Zgierzanie nie ustrzegli się jednak błędów, czego dowodem były dwa trafienia rywali w tym spotkaniu.

Zawody bardzo dobrze się zaczęły dla zgierzan, bo już w 3 minucie za sprawą Oleksieia Naidyshaka Boruta wyszedł na prowadzenie. Radość nie trwała jednak długo. W 17 minucie gry goście wyrównali po bramce Sierhieia Paiasa. Boruta przeważał w tym spotkaniu, ale nie potrafił długo przekuć tego na kolejne bramki. Wreszcie w 44 minucie meczu fantastycznym strzałem z za szesnastki popisał się Kamil Andrysiak i na przerwę Boruta schodził prowadząc 2-1.

Ruszyła wreszcie długo oczekiwana w Zgierzu IV liga. Zgierski Boruta jesienne rozgrywki zakończył na trzecim miejscu, więc oczekiwania co do rundy rewanżowej względem piłkarzy wzrosły. Zelów to bardzo trudny teren o czym przekonali się choćby piłkarze ŁKS, którzy zaledwie zremisowali w Zelowie z Włókniarzem 1-1.

Zawodnicy Boruty byli głodni gry o punkty i zwycięstw, dlatego wyszli na to spotkanie niezwykle zdeterminowani i już od pierwszej minuty gry przejęli inicjatywę spychając gospodarzy do głębokiej defensywy. O ich przewadze mówi choćby seria rzutów rożnych (pięć) w pierwszych 10 minutach. Pierwsza dogodna sytuacja do strzelenia bramki miała miejsce w 13 minucie spotkania, kiedy po strzale głową Oleksieja Naidyshaka piłkę zmierzającą do siatki w ostatniej chwili wybił obrońca Włókniarza. Chwilę później po rzucie rożnym uderzał Patryk Pietrasiak, ale minimalnie nad bramką.

WSPIERAJĄ NAS

POLECAMY